|
Od plemion, z którymi handlowali, słyszeli jednak nieraz fantastyczne opowiadania o leśnych i bezludnych krainach, leżących na północ od pasa nadmorskiego: ro""?Neurach", którzy każdego roku zmieniają się na kilka dni w wilki;
0 ?Androfagach" - koczownikach-ludożercach; o rudych, błękitnookich ?Budynach"; o myśliwych ?Tyssagetach", w których kraju, biorą początek cztery rzeki wpadające do Morza Meockiego (Morze Azowskie); 0 ?Melanchlaj-nach" (?czarnych opończach"); o myśliwych ?Iyrkaeh". Tak skąpe charakterystyki dowodzą, że poza stosunkowo wąskim pasem nadczarnomorskim koloniści nic nie wiedzieli o plemionach żyjących na rozległym Niżu Wschodnioeuropejskim; poza tym, że niektóre z nich zajmowały się myślistwem.
Według Herodota Scytia jest to ?...ziemia równinna
1 o głębokim pokładzie gleby..."; za nią ciągnie się kraina ?...skalista i szorstka. Jeśli się przejdzie spory kawał tej szorstkiej ziemi, napotka się ludzi mieszkających u stóp wysokich gór, o których wieść niesie, że od urodzenia wszyscy są łysi, zarówno mężczyźni, jak kobiety; mają oni perkate nosy i długie szczęki, mówią też odrębnym językiem, noszą jednak scytyjskie szaty i żywią się owocami drzew...
|